Tak pocztowe bohaterki ratują seniorów
Dla pocztowców pomaganie mieszkańcom jest czymś naturalnym… Ale ostatni miesiąc był pod tym względem wyjątkowy. W ciągu paru tygodni, w trzech placówkach na Pomorzu, trzy pracownice Poczty Polskiej o wielkich sercach uratowały starsze osoby przed życiowymi dramatami.
W Lęborku doradczyni klienta powstrzymała mężczyznę przed przelaniem 20 tys. zł oszustom. Pracownica placówki w Człuchowie ocaliła emerytkę przed szajką naciągaczy. A w Łebie listonoszka odnalazła zaginionego seniora.
Jedno kliknięcie, 20 tys. zł straty
Klient wszedł do placówki, w dłoni trzymał karteczkę. Powiedział, że chce zrobić przelew. Około 20 tysięcy złotych. Takie kwoty się zdarzają, ale niepewne, nerwowe zachowanie mężczyzny wzbudziło zaniepokojenie doradczyni klienta.
Sygnałem alarmowym był komunikat z systemu, w który wpisała numer konta. – Brzmiał; „Rachunek znajduje się na liście podejrzanych” – opowiada Dorota Boruszewska z placówki Lębork 2.
Od razu powiedziała mężczyźnie, że nie może przyjąć tej wpłaty. I poprosiła z troską, by się upewnił „czy osoba, której chce przekazać środki, jest tym, za kogo się podaje”.
Klient chwilę milczał. A potem skinął głową, podziękował i wyszedł. Wrócił kilka dni później. Na szczęście już bez kartki z danymi do przelewu, lecz z podziękowaniem dla pani Doroty. Za to, że uchroniła go przed próbą oszustwa.
Za swoją dzielną postawę pani Dorota Boruszewska otrzymała podziękowania od komendanta Policji w Lęborku.
Fałszywy spec od bezpieczeństwa
18 marca w Człuchowie szajka naciągaczy omal nie wyłudziła oszczędności od starszej kobiety. Tylko dzięki reakcji doradczyni klienta z Poczty Polskiej udało się ich powstrzymać.
Wszystko zaczęło się, gdy zdenerwowana starsza pani poprosiła o realizację trzech ekspresowych przelewów. W sumie aż 23 tys. zł miały trafić do jakiegoś mężczyzny.
- Zachowanie klientki wzbudziło moją czujność. Unikała kontaktu wzrokowego, odmawiała odpowiedzi na pytania i powtarzała, że nie może nikogo wtajemniczać – opowiada Sylwia Nitz z placówki Człuchów 1.
Pani Sylwia powiadomiła przełożonego o zachowaniu klientki. Poinformowano policję. Funkcjonariusze szybko ustalili mechanizm oszustwa. Było precyzyjnie zaplanowane:
- pierwszy telefon – rano seniorka usłyszała, że ktoś rzekomo próbował zaciągnąć na nią kredyt i jej środki są w niebezpieczeństwie;
- pułapka „bezpieczeństwa” - chwilę później zadzwoniła kolejna osoba, podająca się za pracownika departamentu bezpieczeństwa;
- pełna kontrola - oszustka była z seniorką na linii przez cały dzień, kazała wypłacić wszystkie oszczędności i przelać je na „bezpieczne konto techniczne”.
Co szokujące, nawet w obecności policjantów starsza pani nie wierzyła, że jest okradana. Była tak zmanipulowana przez oszustkę, że ostrzegła ją o obecności mundurowych. Dopiero, gdy „pracownica departamentu bezpieczeństwa” przerwała połączenie, a numer stał się nieaktywny, do seniorki dotarła bolesna prawda.
Komenda Wojewódzka Policji przekazała pani Sylwii oficjalne podziękowania za niezwykłą czujność, dzięki której udało się ocalić seniorkę przed życiową tragedią.
Listonoszka odnalazła zaginionego emeryta
Trzecią pocztową bohaterką miesiąca jest listonoszka z placówki w Łebie. Udowodniła, że zawód listonosza to nie jest zwykła praca, ale misja, a budowane latami relacje między mieszkańcami a pocztowcami mogą stać się jedyną szansą na ratunek.
Zagubiony emeryt, którego od kilkudziesięciu godzin szukała rodzina z pomocą policji, błąkał się po ulicach, nie wiedząc, gdzie jest. Ale doświadczona listonoszka wyczuła, że coś jest nie tak, gdy dostrzegła go na jednej z dróg daleko od miejsca zamieszkania. Zatrzymała się i ruszyła z pomocą. – Dlaczego pan tutaj jest? - zapytałam spokojnie, ale reakcja seniora była niepokojąca. Zdenerwowanie i narastająca panika. Nie naciskałam. Oddaliłam się, dając mu przestrzeń. Ale nie odjechałam. Zatrzymałam się w pewnej odległości i obserwowałam – opowiada Justyna Kozioł z placówki pocztowej w Łebie.
Listonoszka pamiętała, że senior ma problemy z pamięcią. Zadzwoniła więc do jego rodziny. I wszystko stało się jasne – zaginął dwa dni wcześniej i trwały poszukiwania. Niedługo potem do pani Justyny oddzwoniła dzielnicowa z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku. Kiedy na miejscu pojawiły się służby, historia znalazła swój szczęśliwy finał. Senior wrócił pod opiekę bliskich. A Pani Justyna do swojej pracy. Do listów, paczek i kolejnych klientów.
Jej dzielna postawa nie pozostała niezauważona. Komenda Powiatowa Policji w Lęborku uhonorowała ją za czujność, empatię i błyskawiczną reakcję, która być może nawet uratowała starszemu panu życie.
Ciche bohaterki z pocztowych placówek
- Te historie to dowód na to, jak ważny jest ludzki odruch, taka zwyczajna troska o drugiego człowieka. Bohaterstwo może mieć znajomą postać listonoszki, która świetnie zna mieszkańców swojego rejonu, a kiedy indziej - czujnej doradczyni klienta w pocztowej placówce. Jesteśmy dumni, że w Poczcie Polskiej pracują tak wyjątkowe osoby, które nie przechodzą obojętnie obok cudzego nieszczęścia czy zagrożenia – podkreśla Joanna Trzaska-Wieczorek, rzeczniczka Poczty Polskiej.