Pracownica Poczty namierzyła oszusta
Telefoniczni oszuści stosują coraz bardziej perfidne metody. W Tychowie w woj. zachodniopomorskim zażądali od starszej pani, by jak najszybciej zrobiła nie jeden, ale dwa przelewy na ich konto. Na szczęście doradczyni klienta z placówki pocztowej od razu wyczuła, że dzieje się coś złego. I wezwała policję.
4 sierpnia 2026 roku około godziny 14:30 do placówki pocztowej Tychowo przyszła starsza kobieta. Wyraźnie podenerwowana klientka przez cały czas prowadziła rozmowę telefoniczną i nalegała na jak najszybszą realizację dwóch przelewów na bardzo duże kwoty - 7 i 10 tysięcy złotych.
Zachowanie seniorki wzbudziło podejrzenia doradczyni klienta Agnieszki Wojciechowskiej. Po zadaniu kilku pytań nabrała przekonania, że kobieta może paść ofiarą oszustwa. Przerwała połączenie telefoniczne i wyjaśniła klientce możliwe zagrożenie. Gdy seniorka trochę ochłonęła, przyznała, że była nakłaniana przez nieznaną osobę do wykonania przelewów.
O zdarzeniu powiadomiono policję. Funkcjonariusze przyjechali do placówki, zapoznali się z sytuacją i zawieźli starszą panią na komisariat, żeby mogła złożyć zawiadomienie.
- Kiedy zobaczyłam zdenerwowanie klientki i jej pośpiech, poczułam, że coś jest nie tak. Cieszę się, że udało się ją zatrzymać przed podjęciem nieodwracalnej decyzji - opowiada Agnieszka Wojciechowska, doradczyni klienta z placówki pocztowej w Tychowie.
- Jestem dumny, że w naszej placówce pracują osoby, które potrafią połączyć profesjonalizm z troską o klientów. Takie postawy pomagają wzmacniać zaufanie do Poczty Polskiej - mówi Dariusz Rybiński, naczelnik mikroregionu w Regionie Sieci Północ II Poczty Polskiej.
To kolejna sytuacja, gdy pracownicy Poczty Polskiej zapobiegają wyłudzeniom metodą „na znajomego”, "na policję" czy „na wnuczka”. Różnią się szczegóły, ale wspólny mianownik pozostaje ten sam: uważność, empatia i odwaga, by w porę zareagować.